Jak świętować?

Kiedy kumulacja 😊 ? Zacznę od początku- wszystkim odwiedzającym mnie za pomocą tej strony, czytającym i wspierającym składam najlepsze życzenia z okazji świąt Wielkanocnych. Duzo zdrowia, ciepła i spokoju i oby tradycji stalo się zadość- mokrego lanego poniedziałku.
A dzisiaj również świętuję 4 urodziny bloga. I z tego powodu również dziękuję. Liczę na dalsze wsparcie 😊

Opublikowano Uncategorized | 2 komentarze

nosić czy nie nosić?

oto jest pytanie. Zrobiłam usg i kolano „jest zdrowe”. Wniosek lekarza od usg (specjalista) – porażony nerw strzałkowy = osłabione mięśnie = niestabilność kolana i przeprost przy chodzeniu; dlatego lekarz zaleca noszenie ortezy, aby w wyniku osłabienia mięśni nie doprowadzić do kontuzji. Z kolei mój lekarz od rehabilitacji uważa, że zakładanie ortezy jeszcze bardziej rozleniwi mięśnie, co pogłębi objawy.
Obie opinie brzmią sensownie tyle, że jedna wyklucza drugą. I bądź to człowieku mądry. Poczekam z kocimi ruchami na opinię 3-go lekarza.

Opublikowano Uncategorized | 1 komentarz

Jak zasnąć

kiedy boli ? No nie da się i już. Już totalnie mam dość. Kolejna noc z rzędu to walka z sennoscią i bólem biodra. Podobno co nas nie zabije to wzmocni, ale już nie mam siły. Kulawo chodzę przez tą opadajacą stopę, przez co zdechło kolano, a teraz doszedł ból biodra. We wtorek, o ile dobrze pamiętam, mam badanie USG kolana, ale teraz już sama nie wiem czy robić to kolano czy może jednak biodro. Ogólnie do dooooopy z tym wszystkim. Przecież na dłuższą metę tak się nie da funkcjonować. Chodzę, to brzmi teraz dumnie, a stopa lata, przeprost kolana i niekontrolowane ruchy na boki, a teraz jeszcze i to. Siedzę boli, leżę też boli, chyba ruchem posuwisto zwrotnym dociągnę do kuchni po coś przeciwbólowego. Jak pomoże, to na chwilę a potem żołądka 2 dni nie będę miała. Jeszcze do tego małżonek znowu poza domem więc totalna porażka.

Podsumowując- znowu marudzę, ale jak nie u siebie na blogu to gdzie i komu?? Buuuuu

Opublikowano Uncategorized | 4 komentarze

Kapciuszek

to taka moja wersja bajki o Kopciuszku, tylko że książę nie znalazł pantofelka tylko dostał nim centralnie w łydkę, a i do królewny mi daleko 🙂
wiosna wielkimi krokami się zbliża więc i ja, optymistycznie, dzisiaj założyłam spódniczkę. Ha! nie przemyślałam sprawy do końca, bo dopiero wychodząc z domu ogarnęłam swoim małym już rozumkiem, że martensy no niekoniecznie pasują do spódnicy i marynarki, zwłaszcza idąc na służbowe spotkanie. czasu rano jak zwykle mało, więc szybciutko wyciągnęłam z szafy balerinki i już oczami wyobraźni wychodzę z domu, a tu zonk, spotkanie z rzeczywistością – moja lewa stopa absolutnie tego typu obuwia nie utrzyma więc, balerinek lotem koszącym centralnie małżonkowi siniaka na nodze nabił ku ogólnej radości dzieci i psa, który but jako swoją zdobycz uznał i uciekł z nim do budy… chcąc, nie chcąc poszłam do pracy w martensach.
podsumowując wzbudzałam cały dzień zainteresowanie, którego jak ognia staram się unikać oraz stworzyłam nowy styl martens business casual, ale jakoś szczególnej dumy z tego powodu nie czuję.

Opublikowano dzień jak co dzień, luźne gatki, niespodzianka, porażenie nerwu strzałkowego | Dodaj komentarz

mówienie ze zrozumieniem

okazuje się, że niektórzy mają problem ze sformułowaniem prostego zdania oznajmującego, albo mój dziurawy mózg (co również przyjmuję jako opcję do rozważenia) nie dość, że jest coraz bardziej narażony na promienie UV, to jeszcze wydaje się, że zaczyna mieć problemy ze zrozumieniem usłyszanego tekstu.
obawiam się, że po dwóch kolejnych rezonansach moje szanse na prawidłowe pojmowanie ulegną dalszej degeneracji, a moja wyrozumiałość (i tak niewielkich rozmiarów)całkowicie wyparuje.
dzisiaj bohatersko próbowałam zapisać się do ortopedy – na nfz, co nie jest chyba najszczęśliwszym pomysłem, no ale cóż; życie; pańcia na infolinii jak już łaskawie odebrała połączenie to przez dobrych kilkanaście minut próbowała jasno określić termin wizyty. niestety nazwiska lekarza, do którego podobno mnie zapisała, nie udało mi się uzyskać, jak również nie jestem pewna kiedy mam się zgłosić czy 05.04 czy 04.05. próby doprecyzowania terminu skończyły się totalną porażką, bo pani zdenerwowana do granic wytrzymałości po prostu rozłączyła się. czułam się jak w kabarecie Maćka Stuhra, w którym opowiadał o swoim połączeniu z konsultantem infolinii. jak przypomniałam sobie tą scenkę, to humor powrócił z siłą huraganu, a wieczorna głupawka została zagwarantowana, czego wszystkim życzę. oczywiście nie perypetii, ale uśmiechu 🙂

Opublikowano luźne gatki, Uncategorized | Dodaj komentarz

ciemnogród

panuje również wśród wykształconych ludzi. tak wiem, że mam sm i również wiem, że jest to choroba nieuleczalna z określonymi ograniczeniami, ale czy naprawdę wszystkie objawy należy „wrzucać” hurtem pod jeden szyld??

mam obecnie cholerne problemy z chodzeniem, stopa opada, kolano lata, biodro boli od kuśtykania i czy naprawdę nie ma możliwości sprawdzić czy te objawy przypadkiem może zupełnym są związane z kręgosłupkiem a nie znowu z sm? no wiem, że czepiam się wszystkiego, ale czy to tak trudno zrozumieć, że znowu chciałabym w miarę normalnie funkcjonować?

tapy oklejam sposobem znalezionym w necie, bo terapeuta po szkoleniach z tapingu nie widzi potrzeby ich stosowania, bo po co, przecież to nic nie da… wyczytałam, że potrzebuję stabilizatora kolana i ortezy, najlepiej z poliwęglanu, na opadającą stopę. we wtorek idę do lekarza rehabilitacji – zobaczymy co powie i czy wypisze zlecenie. Jak nie wypiszę to zakupię sama, na własną odpowiedzialność. mam tylko nadzieję, że nie zleci mi znowu elektrostymulacji, bo niedługo zacznę sama wytwarzać prąd.

Opublikowano Uncategorized | 2 komentarze

ciekawość

a właściwie wścibstwo ludzi przekracza moje zdolności pojmowania. no fakt, ograniczone mocno przez dziurki mózgowe, ale nadal wydaje mi się, że jestem w stanie proste rzeczy zrozumieć. Dzisiaj w pracy kilka osób pytało się, oczywiście nie bezpośrednio (bo przecież lepiej obgadywać za plecami) tylko przy pomocy bardziej odważnych osób, na co jestem chora. Kuźwa, a co ich to obchodzi i skąd w ogóle pomysł powstał? Otóż powodem pytań jest moja waga. Człowiek schudnie parę kilo to nie wystarcza informacja, że pod opieką dietetyka jest, tylko należy wysnuć spiskową teorię dziejów na temat prawdopodobnych chorób. Litości, a ja już mam dosyć. Niech im pypeć na języku wyrośnie z tej ciekawości. Nie dość, że problemy z coraz gorzej funkcjonującą nogą, to jeszcze znalazłam się w centrum zainteresowania w firmie. Ja tak nie lubię, wolę robić swoje powolutku, po cichutku. Co ma być zrobione, będzie. To po co mi to zamieszanie? No i jak więcej osób zaczęło mi się przyglądać to i problemy z nogą dojrzeli lepiej. Do tej pory jedna, czy dwie osoby zahaczały co się stało, więc grzecznie mówiłam „porażenie nerwu strzałkowego”, dzisiaj chyba z dziesięć osób. Jak nic żyć nie dadzą, trzeba zastępczy temat znaleźć. Tylko, że ja z natury mało ciekawa plotek jestem, więc i trudno coś wymyślić.
Ale nikt, ale to nikt nie zapytał na czym polega moja dieta,do kogo chodzę, co jem, czego nie jem…
Święta prawda – ciekawość pierwszy stopień do piekła!

Opublikowano Uncategorized | 3 komentarze